Informator


  • NAJŚWIEŻSZE INFORMACJE
    ENEA WYTWARZANIE
    25 sierpnia 2016

    enea_kozienice

SZACHY NIE TYLKO W WALENTYNKI

Luty 15, 2015

14 lutego odbył się w Pionkach Walentynkowy turniej szachowy. Jest to w ostatnim czasie już druga tego typu impreza w naszym regionie. Przy tej okazji zapytaliśmy znanego
i cenionego w środowisku radomskim trenera, działacza, sędziego i wieloletniego prezesa okręgowego związku szachowego – pana Marka Niedźwieckiego o jego zdanie na temat szkolenia dzieci i wpływ szachów na ich ogólny rozwój.

Jak ocenia pan pomysł wprowadzenia szachów do szkół?
-. Jest to z pewnością świetna sprawa. Dlatego, że szachy uczą logicznego myślenia. Dzieci uczą się koncentracji, analizy różnych sytuacji i szybkiego podejmowania decyzji. Takie rzeczy przydają się w późniejszym życiu każdego człowieka. Istnieją różne programy wprowadzane w Polsce. W Radomiu obowiązuje program „Powszechna nauka gry w szachy” wprowadzony tam przez władze samorządowe. Program ten funkcjonuje już drugi rok. Dzieci chętnie grają w szachy na przerwach, chętnie uczestniczą w zajęciach szachowych i z powodzeniem zdobywają kategorie szachowe.
Jest pan znanym w środowisku instruktorem szachowym. Jakie ma pan wskazówki dla przyszłych szachowych mistrzów?
-. Debiuty, debiuty i jeszcze raz debiuty. Jest to podstawowa sprawa, jeśli chce się wygrać partię szachów trzeba znać doskonale debiuty szachowe (przyp.red. – mowa tutaj o pierwszych kilku posunięciach rozpoczynających każdą szachową grę). Może nie dokładne warianty, ale podstawową wiedzę w konkretnym otwarciu. Ostatnio preferuję dla początkujących szachistów partię szkocką, w której uzyskuje się aktywne pozycje, determinujące dzieci do wczesnego wytężania ich szarych komórek.
Powiedział pan że naukę powinniśmy zacząć od debiutów. Jak zatem ustosunkuje się pan do słów byłego mistrza świata Jose Raula Capablanki, który z kolei twierdził, że powinno się rozpoczynać naukę gry od końcówek?
-. W środowisku szachowym trwa dyskusja na ten temat. Jedni są za tym by szachową edukację rozpoczynać od końcówek, a inni od debiutów. Uważam, że moja szala przechyliła się w kierunku środowiska, które zmierza do tego by dzieci uczyć debiutów. Skłaniam się do tego ponieważ jeśli w trzecim posunięciu ktoś traci hetmana, to trudno żeby wygrał partię szachów, nawet ze znakomitą techniką w grze końcowej. M.in. arcymistrz Krasenkow jest zdania, że naukę gry powinno się rozpoczynać od końcówek. Natomiast pan Jerzy Konikowski – uznany trener, szachista, autor wielu książek o tematyce szachowej uważa, że powinno się rozpoczynać edukację dzieci od debiutów.
Jaki moment w pana życiu sprawił, że zdecydował się pan poświęcić je szachom?
-. To jest bardzo skomplikowana historia, mianowicie kiedy ożeniłem się w Radomiu to nie było wtedy tak dużego środowiska szachowego. Był jedynie MDK i klub „Budowlani”, będący już wtedy w rozsypce i nie liczył się już w Radomiu. Jak każdy zawodnik chciałem grać w szachy, brać udział w różnych turniejach, niestety w naszym regionie zwyczajnie nie było tak dużych turniejów szachowych, ze względu na brak osób chętnych do ich organizacji. Z tego powodu zorganizowałem jeden udany turniej, potem drugi, trzeci i tak się zaczęło. Wszyscy szachiści chcą grać w szachy, a już organizację pozostawiają komuś innemu, i tak w naszym regionie ta rola przypadła mi. W czasie dzisiejszych zawodów jestem tylko sędzią dlatego, że pełniąc tę funkcję nie mogę uczestniczyć w turniejach jako zawodnik, głównie dotyczy to turniejów klasyfikacyjnych. Chodzi o to, że kiedy szachiści zdobędą w danym turnieju kategorie szachowe, to nie będą one z tego tytułu zatwierdzone przez Polski Związek Szachowy.
Kiedy rozpoczęła się pańska przygoda z szachami? Czy tak jak w większości zapytanych osób we wczesnym wieku szkolnym, czy też znacznie później?
-. W wieku ośmiu – dziewięciu lat. Już dokładnie nie pamiętam, ale mniej więcej tyle miałem lat kiedy mój tata nauczył mnie zasad.
Czy nauka ta pochodziła tylko od pańskiego taty, czy też wysyłał on pana na różnego rodzaju zajęcia szachowe?
-. Nie było takiej możliwości. W latach mojej młodości nie było bardzo komu szkolić młodzieży. Mój szachowy poziom, wynika tylko i wyłącznie z mojej indywidualnej pracy. Mój tata zaszczepił we mnie miłość do tej gry, wyjaśnił mi zasady poruszania figur i to właściwie wystarczyło. Dziecko, które chce grać w szachy i zna już podstawowe zasady to sobie spokojnie poradzi. Wiem to z doświadczenia, że jeśli tylko będzie mieć rywali wśród swoich rówieśników, to chętnie będzie wracać do tej gry. Ostatnio zauważyłem, że dzieci wolą chętniej grać w szachy niż np. w warcaby, ponieważ szachy są znacznie ciekawsze, rozwijają umysł. Za to warcaby przytłaczają swoją prostotą.
Czym są dla pana szachy? Sportem, dziedziną sztuki, grą planszową?
-. Myślę, że wszystkim po trochu. To jest rozwój naszej cywilizacji.
Bardzo często można usłyszeć opinie, że szachy nie są sportem. Jak by pan przekonał tych sceptycznych ludzi?
-. Zaprosiłbym ich na turniej szachowy. W sporcie istotnym czynnikiem jest kontrola czasu. W grach pokroju chińczyka takowej kontroli nie ma.
Panuje opinia, że partie błyskawiczne tj. z ograniczeniem do 10 minut dla zawodnika, psują poziom gracza. Czy zgadza się pan z tym stwierdzeniem?
-. Ja osobiście nie lubiłem grać partii błyskawicznych, jednak po licznych rozmowach z moimi szachowymi przyjaciółmi stwierdziłem, że partie błyskawiczne są dobre, z tym że nie za często. Są dobre na rozruszanie komórek przed turniejem, wyrabiają refleks grających. Tak samo szachy aktywne (15 minut dla zawodnika). Niektórzy trenerzy zalecają nawet by w trakcie opracowywania wariantów debiutowych testować je w partiach szybkich czy błyskawicznych.
Na co zwrócić uwagę w czasie treningu by stać się dobrym graczem?
-. Ważnym elementem treningu jest gra praktyczna. Częste uczestnictwo w turniejach sprawia, że stajemy się coraz lepszymi graczami. Trzeba systematycznie szkolić się we wszystkich dziedzinach sztuki szachowej. Doskonalić swój repertuar debiutowy, ćwiczyć grę końcową – taktykę, strategię i ćwiczyć końcówki. Wszystkie te elementy są na równi bardzo ważne. Trzeba przeczytać wiele szachowych książek.
Jakie wg. pana korzyści przynosi zajmowanie się szachami. Czy trening i gra turniejowa pomaga w życiu? W jaki sposób szachy wpłynęły na pana – na sposób pańskiego myślenia czy zachowania?
-. Tak. Szachy to Marek Niedźwiecki, Marek Niedźwiecki to szachy. Dla mnie szachy, naturalnie oprócz mojej rodziny są najważniejsze. Ukończyłem studia, dostałem dobrą pracę. Poświęciłem się grze, pracy społecznej, no i dzięki szachom jestem tym kim jestem w społeczeństwie i w rodzinie. Cały czas człowiek analizuje, podejmuje decyzje. W dużej mierze dzięki szachom jestem obecnie tu gdzie jestem. Naturalnie jako młody chłopak robiłem wiele szalonych rzeczy, jak to zwykło się robić w tak młodym. Jeśli chodzi o mój charakter, to uważam, że troszkę zmienił się on dzięki szachom na plus. Jako młody człowiek byłem bardzo nieśmiały. Szachy pomogły mi w pokonaniu tej bariery. Stałem się pewny siebie i lepiej się kontaktowałem z ludźmi.
Wielu szachowych pasjonatów marzy o tym, by stać się arcymistrzami. Niestety pomimo godzin poświęconych na studia „królewskiej gry”, nie są w stanie pokonać pewnego poziomu. Jaka jest pańskim zdaniem tego przyczyna?
-. Każdy człowiek jest w stanie zdobyć tytuł arcymistrza. Będąc kiedyś w Kijowie przeszedłem się do tamtejszego klubu szachowego. Spotkałem się tam z pewnym mistrzem, który twierdził, że w przeciągu dwóch lat jest w stanie nauczyć każdego człowieka gry na poziomie IM (przyp.red. – Mistrz Międzynarodowy, legitymujący się rankingiem 2400). Oczywiście młody człowiek uczący się gry może poświęcić jej więcej czasu. Natomiast osoby dorosłe mające rodzinę i pracę, dysponują naturalnie mniejszą ilością czasu niż dzieci.
Według pana jaki wiek jest tym optymalnym do rozpoczęcia swojej przygody z szachami?
-. Uważam, że od początku, odkąd dziecka przejawia zainteresowanie szachami. Obecnie przyjmuje się za dolną granicę już wiek 4-5 lat.
Powiedział pan wcześniej, że możemy nazywać szachy mianem sztuki. Czy obecność w naszej szachowej rzeczywistości programów szachowych zbytnio nie ingeruje w tę sztukę? Czy „dzięki” ich obecności gra w szachy nie staje się zwykłym rzemiosłem? Zwyczajnie nauczymy się wariantów debiutowych na pamięć do 30-go posunięcia i będziemy wygrywać z dobrymi graczami?
-. Człowiek nie jest w stanie zapamiętać wszystkich wariantów debiutowych. W pewnym momencie nasz przeciwnik wykona ruch nie zgodny z obecną teorią debiutów, i wtedy pozostaje nam już tylko liczyć na nabyte umiejętności szachowe. Oczywiście programy komputerowe odgrywają obecnie bardzo duże znaczenie w szkoleniu młodzieży.
Rozumiem. W takim razie, czy dawni arcymistrzowie tacy jak, Capablanca, Alechin czy Botwinnik byliby w stanie odnaleźć się w dzisiejszej naszpikowanej programami szachowymi rzeczywistości? Czy byli by w stanie osiągnąć chociażby ranking 2500 (ranking wymagany do zdobycia tytułu arcymistrzowskiego)?
-. Jeżeliby nie korzystali z programów szachowych, to nie sadzę żeby osiągnęli taki poziom. Programy czy też bazy szachowe, są na tyle gigantyczną skarbnicą wiedzy, że pomijanie ich w swoim treningu może odbić się tylko negatywnie na zawodniku. Można powiedzieć, że jest to wymóg obecnych czasów.
Kończąc jeszcze jedno pytanie na temat dzisiejszego turnieju, którego nawiasem mówiąc jest pan sędzią. Kto pańskim zdaniem jest głównym faworytem do końcowego zwycięstwa?
-. Oczywiście jest nim zawodnik rozstawiony wg. rankingu na pozycji numer jeden – Waldemar Mróz z Radomia.
A co sadzi pan o zwycięzcy ostatniego turnieju, Kamilu Młynarskim. Czy ma on szanse na wysokie miejsce?
-. Ostatnio w partii korespondencyjnej rozgrywanej za pośrednictwem Internetu przegrał on z Waldemarem Mrozem. Dzisiaj nie wiem. Wiadomo że szachy są szachami, i każdy może przegrać partię z każdym.
Jak ocenia pan skład reprezentacji Pionek? Każdy z nich posiada wysoką pierwszą kategorię.
-. No tak, są obecni panowie Stopka, Zawodnik, Wolski, niemniej przez bardzo długi czas nie mieli oni styczności z tego typu rozgrywkami. Być może dzięki częstym pionkowskim turniejom nawiążą oni do swoich najlepszych szachowych lat. Uważam, że ogranie może tu odegrać decydujące znaczenie. Z tego względu nie stawiam w roli faworytów pana Mariusza Ćwieka, który ostatnio coraz rzadziej pojawia się na turniejach. Jak powiedziałem wcześniej, moim zdaniem końcowe zwycięstwo odniesie dziś pan Waldemar Mróz.
Dziękuję za rozmowę, i życzę udanego turnieju.
Jakub Skiba

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany.